SCENA DLA KOBIET 2019-2021

Copyright: Scena dla Kobiet Anna Joachimiak

 

 

 

 Zapisz się jeśli:

 

 Chcesz dostawać informacje o szkoleniach, a także o darmowych kursach, wpisach na blogu pełnych wiedzy i inspiracji.

 Jesteś kobietą, artystką i chcesz dostawać informacje o planowanych akcjach Sceny dla Kobiet - będziesz dostawała informacje z wyprzedzeniem i szansę, aby dołączyć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

*Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie ode mnie Newslettera. 

W każdej chwili możesz cofnąć zgodę, informując mnie o tym mailowo. Dane będą przetwarzane do czasu cofnięcia zgody.

 

 

 

 

 

 

Polityka prywatności | Regulamin

 

 Scena dla Kobiet 2021

 

Imię
E-mail
Zapisz się*
Zapisz się*
Formularz został wysłany — dziękuję.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

Moje konto

Jak przestać pracować, a zacząć żyć... życiem z najśmielszych marzeń?

 

Myślisz, że to ściema, że to bulshit, jakaś bujda na resorach? 

 

 

To chodź, coś Ci opowiem....

 

 

 

 

 

 

 

Dwa lata temu pracowałam w korpo, na kierowniczym stanowisku, praca nie najgorsza, pensja w miarę, nie było tak źle. Mieszkałam w wynajętym domku za miastem, chodziłam sobie do pracy, miałam umowę, miałam świadczenia, ubezpieczenie, kartę Multisport nawet - żyć nie umierać, nie zawsze miałam takie wypasy w miejscach pracy, a raczej bardzo rzadko. Więc co tu narzekać - jest spoko, inni mają gorzej, pracują ciężej, za mniej, mają dzieci na utrzymaniu, gnieżdżą się w jakiś klitkach.

 

Nie ma co narzekać, nie jest tak źle… No, ale jednak coś było nie tak.

 

Z tygodnia na tydzień miałam coraz mniej energii, chęci i siły na cokolwiek poza pracą. Z utęsknieniem czekałam na godzinę wyjścia z pracy, na weekend, na urlop. Po pracy miałam siłę co najwyżej leżeć i liczyć muchy ma suficie. Basu nie dotykałam od miesięcy, nawet muzyki nie miałam ochoty słuchać, po 8 godzinach w hałasie.

Na szczęście moje ciało było mądrzejsze niż rozum, który wciąż powtarzał - jest ok, inni mają gorzej, nie szukaj dziury w całym, nie jesteś księżniczka, musisz pracować, żeby się utrzymać etc. Na szczęście ciało coraz mocniej dawało mi do zrozumienia, że to wszystko nie jest prawdą, że to bulshit. Ciało zaczynało odmawiać współpracy, z dnia na dzień było coraz gorzej, wracał dawny uraz kręgosłupa.

 

Coś zaczynało we mnie pękać. Znałam to uczucie, bo przechodziłam to już nie raz w moim życiu. Wiedziałam doskonale, że jeśli nie ma w moim życiu czegoś więcej, większego sensu to zaczynam usychać. Nieraz tę drogę przechodziłam, nieraz wracałam do etapu bycia pod murem i przewracania swojego życia o 180 stopni. Nieraz też gubiłam tę drogę, głównie przez prozę życia – przecież z czegoś trzeba żyć, żyć „normalnie”.

 

Coś zaczynało we mnie pękać, już na dobre. Ale wytrwale i bezsensownie nadwyrężam się do granic wytrzymałości, aż do dnia, gdy już nie byłam w stanie wyjść o własnych siłach z pracy. Do dnia kiedy to karetka mnie z niej wywiozła.

 

Pękło. Na dobre.

 

Po raz kolejny silne przeżycie musiało mnie z powrotem postawić do pionu i rozjaśnić co jest tak naprawdę w życiu ważne.

Rozpoczęło to proces wracania do siebie, odnajdywania na nowo swojej drogi, życiowej misji i poczucia sensu, ale tak już na dobre. Wtedy wiedziałam jedynie czego nie chce - żyć tak jak teraz. Pierwszy okres był trudny, kiedy nie wiedziałam jeszcze czego dokładnie chcę i bałam się tego co nieznane, tego co przede mną. Bardzo trudny czas, ogromnego "nie wiem", w którym pokłady zaufania do siebie, swoich mocnych decyzji i do życia, musiały być bardzo duże.

Wtedy też postanowiłam, że zrobię na sobie mały eksperyment: przestanę słuchać rozumu, od teraz będę kierowała się tylko sercem. Zdroworozsądkowe myślenie zawsze wyprowadzało mnie na manowce, te wszystkie „muszę, powinnam, tak będzie dla mnie lepiej, to nie rozsądne…” etc.

 

Wtedy też postanowiłam, że nie pozwolę już nigdy więcej tego sensu i siebie samej zagubić. Nigdy więcej!

 

 

 

 

 

 

 

Rozpoczął się dla mnie proces ogromnych zmian, poszukiwań, edukacji, nauki, szukania mentorów, prowadzenia, a przede wszystkim szukania w sobie samej. Chyba jeszcze nigdy nie przyjęłam, w tak krótkim czasie, aż tak wiele wartościowej wiedzy i mądrości ludzi, którzy mnie nauczali, jak i swojej własnej.

Byłam bardzo wytrwała w tym co robię, stosowałam zasadę „bój się i rób”, a w moim życiu od tamtego czasu zaczęły dziać się prawdziwe cuda! Wszelkie intencje, cele i marzenia realizują się, wszystko czego pragnę i jest dla mnie dobre, manifestuje się w moim życiu. Odzyskałam też w pełni kontakt ze sobą, co według mnie było kluczowe, ponieważ od tego czasu mam pełne prowadzenie – wiem dokładnie co robić, a czego nie, mając przy tym pełne zaufanie do życia. To wnosi ogromną lekkość.

 

Może to co piszę, wydaje Ci się takie odrealnione i mogłabyś powiedzieć – wróć na ziemię, takie rzeczy nie dzieją! Dzieją się i jestem tego najlepszym przykładem. 

 

Oprócz wspaniałej drogi rozwoju duchowego i osobistego jaką przechodzę, pod okiem cudownych ludzi, jestem przy tym bardzo konkretną i uziemioną osobą. W tym czasie założyłam własną firmę, rozwijam się w zakresie biznesu, przedsiębiorczości, zdobyłam kwalifikacje jako trener, szkoleniowiec, doradca zawodowy, jestem w trakcie certyfikacji life coachingu, sporo czasu poświęcam na edukację w zakresie zarządzania i marketingu i przede wszystkim nowych technologii w biznesie.

W tym samym czasie również, przeniosłam swoje życie prywatne do sielskiego domu, tuż pod lasem, z dala od cywilizacji. Odnajduję równowagę między życiem w zgodzie ze sobą i z naturą, a życiem w świecie online i prowadzenia e-biznesu.

 

 

 

 

 

 

 

W styczniu minęło 1,5 roku od dnia, gdy karetka wywiozła mnie z pracy. Co się od tego czasu wydarzyło? Gdybym odpowiedziała wszystko, wcale nie byłoby to kłamstwem.

 

Na dziś dzień, wszelkie intencje, marzenia i plany, które zaczęłam ustalać po wypadku, spełniły się. Jestem szczęśliwą, pełną życia kobietą. Po ponad 10 latach ciągłego "nie, to nie dla mnie" wreszcie odważyłam się założyć własną firmę. Pracuję tak jak chcę, wtedy kiedy chcę i robię to co kocham, wnosząc przy tym wartość do życia innych ludzi. Mieszkam w cudownym miejscu, blisko natury, każdy mój dzień wypełnia radość, spokój i zaufanie do życia.

Ja sprzed 2 lat i ja dziś to dwie całkiem inne osoby i 2 lata temu, nawet w najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że moje życie może tak wyglądać. 

 

 

Po co Ci to opowiadam?

 

Nie dla przyjemności, bo dzielenie się swoimi prywatnymi przeżyciami wcale nie jest dla mnie ani łatwe, ani przyjemne.

Robię to po to, żeby Ci pokazać, że jeśli ja mogę to i Ty możesz. Żeby dać wiarę, siłę i inspirację tym, którzy są jeszcze w swoim „nie wiem”.

 

To jak?

 

Chcesz zmienić swoje życie czy wolisz pozostać jeszcze w swoim "nie, to nie dla mnie, inni mogą a ja nie"?

 

Chodź, pokażę Ci jak i nie bój się, nie będzie się to wiązało z wypadkami, karetką i tego typu krwawymi historiami. ;-) Ja przeszłam tę drogę po to, żebyś Ty nie musiała tego robić.

 

Zebrałam w pigułce, wszystko to co powinnaś wiedzieć, przepracować i zrozumieć, aby odnaleźć sens, własną drogę i z odwagą na nią wkroczyć. Nie obiecuję Ci, że po tym Twoje życie będzie jak z bajki. To już pozostawiam w Twoich rękach. Jednak dostaniesz narzędzia, wiedzę i metody, do których, jeśli dołożysz swój zapał, serce i pracę, właśnie tam Cię zaprowadzą. 

 

Po tym już nie będziesz mogła być obojętna na wołanie Twojego serca, także to duże ryzyko. To droga tylko dla odważnych. 

 

Mam nadzieję, że i Ty jesteś odważną, silną, pewną swoich zmian, kobietą.

 

Wiem, że właśnie taka jesteś. 

 

Jeśli czujesz, że rezonuje z Tobą to czym się dzielę, jeśli czujesz chemię, to idź za tym, jeśli nie to znaczy, że to nie jest jeszcze ten moment dla Ciebie.

 

Do zobaczenia na kursie PASJA W PRACĘ. Jak przestać pracować, a zacząć żyć!

 

 

 

Ania | Scena dla Kobiet

 

 

____________________

 

 

Zapraszam na szkolenie PASJA W PRACĘ

 

Dla kogo jest to szkolenie? Dla osób, które:

 

Chcą odkryć własną drogę, życiową misję

Pragną przekuć własną pasje w pracę

Osób, które już to zrobiły, ale nie potrafią zorganizować własnej pracy, czasu i w rezultacie albo pracują non stop albo nie pracują w ogóle

Dla osób, które mają zablokowany potencjał twórczy i nie zarządzają świadomie własną kreatywnością, przypływem weny twórczej.

 

JAK PRZESTAĆ PRACOWAĆ, 
A ZACZĄĆ ŻYĆ!

15 lutego 2021

 

 

 

Cześć, nazywam się Ania

 

Kim jestem? Kobietą niezależną, kobietą czynu, której muzyka w duszy gra. 

Jestem właścicielką Sceny dla Kobiet, miejsca dla kobiet twórczych, a także autorką szkoleń z zakresu działania w branży kreatywnej.

 

Co robię? Pomagam kobietom odnaleźć własną drogę, życiową misję – inspirując, motywując, a także dając bardzo konkretne narzędzia do działania.

 

Sprawdź sama. W czym Ci mogę pomóc?